1,1 miliarda postów wchodzi dziś do sieci. Twój, najprawdopodobniej, utonął w tłumie, zanim zdążyłeś zamknąć aplikację.
W ostatnich 30 dniach powstało ponad 5,2 miliona postów w mediach społecznościowych. 59 % z nich nie otrzymało żadnej reakcji. Zero polubień, zero komentarzy, zero udostępnień. Cisza.
Wyobraź sobie stadion pełen ludzi krzyczących jednocześnie. Wchodzisz i krzyczysz głośniej. Śmieszne, prawda? A dokładnie to robisz każdego dnia. Nikt cię nie słyszy, bo wszyscy robią dokładnie to samo.
Ktoś przeanalizował 102 394 filmy na Instagramie. Sprawdzał, czy droga, profesjonalna produkcja zwiększa oglądalność. Nie zwiększa. Najlepsze filmy nie są kręcone w studiu z operatorem i oświetleniem za kilka tysięcy złotych. Ludzie nie szukają perfekcji. Twój kosztowny filmik reklamowy przegrywa z telefonem nagranym w kuchni, bo ludzi nie obchodzi twój budżet. Obchodzi ich, czy masz coś do powiedzenia.
Tu leży cały problem większości kont w mediach społecznościowych. Publikują, bo trzeba publikować. Powtarzają cudzy krzyk, spóźnieni o tygodnie, miesiące, lata. Kopiują cudzy sukces, jakby spóźniony plagiat mógł zadziałać drugi raz. To nie jest strategia. To panika przebrana za content plan.
Prawdziwa przewaga nie polega na tym, aby krzyczeć częściej. Polega na tym, żeby powiedzieć coś, czego nikt inny na tym stadionie jeszcze nie krzyknął. Nawet jeśli oznacza to milczenie przez tydzień, zamiast kolejnego nudnego posta.
Przestań pytać, dlaczego nikt cię nie słucha. Zacznij pytać, dlaczego miałby. Czy tylko dokładasz decybeli do hałasu, w którym twój głos i tak znika w tłumie?
Twoje posty giną w ciszy. Nie dlatego, że algorytm jest okrutny. Giną, bo nie było w nich nic, co warto było usłyszeć. Tak jak 59% z 5,2 miliona postów w tym miesiącu.


